Rozwiń/zwiń wszystkie
Rozwiń/zwiń wszystkie
Aktualności
XXI OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2014-01-13 22:39:22
Relacja LIVE z XX OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2013-02-22 22:54:13
Kronika

Szlakiem 2 Żelaznej Brygady (2018-08-13 - 2018-08-17)

2018-08-25 20:04 dodane przez: Marek Bieżanowski

Rok 2018 to rok 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości, a także rok 100-lecia ZHP. Kulminacyjnym punktem obchodów tej drugiej rocznicy był Zlot ZHP w Gdańsku. Poczty Harcerskie przygotowania do niego rozpoczęły już w ubiegłym roku. Przygotowania takie podjęła też Poczta Harcerska nr 122 Skawina „Czerwony Mak”. Ostatecznie jednak nie znalazła się na Zlocie wobec stanowiska komendy gniazda, więc zdecydowała się uczcić 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości, uczestnicząc w wyprawie edukacyjnej „Szlakiem karpackich walk II Brygady Legionów Polskich i bitwy pod Kostiuchnówką”, organizowanej przez Oddział IPN
w Krakowie. Grupa liczyła 50 osób, wśród których znaleźli się laureaci szóstej edycji konkursu „Kresy – polskie ziemie wschodnie w XX wieku” ich opiekunowie oraz harcerze. Wyprawa miała upamiętnić żołnierzy Legionów Polskich, poprzez odwiedzanie miejsc związanych z ich walkami i pochówkami. Uczestnicy mieli poznać także miejsca, zabytki i postacie związane z wydarzeniami historycznymi i polskim dziedzictwem kulturowym na Kresach. W poniedziałek 13 sierpnia 2018 roku o godzinie 7.oo luksusowy autokar Grupy „Jordan” wyruszył
z Krakowa, z ul. Kopernika, sprzed Hotelu Wyspiański i przejechawszy przez miasto wjechał na autostradę A4 prowadzącą do Rzeszowa. W Brzesku dołączyły do nas trzy osoby, a w Tarnowie jeszcze sześć osób i tak
w komplecie ruszyliśmy w kierunku granicy. O godzinie 10.2o dotarliśmy do przejścia granicznego w Korczowej. Po kontroli paszportów przez polskich i ukraińskich pograniczników o godzinie 12.oo wjeżdżamy do Krakowca leżącego już na Ukrainie. Przesunęliśmy zegarki o godzinę do przodu i mogliśmy już ruszać w drogę. Jadąc drogą M10 przejeżdżamy przez kolejne miejscowości. Jedną z nich jest Jamelna. To w tej wsi w 29 IX 1944 r. nacjonaliści ukraińscy dokonali zbiorowego mordu na Polakach, zabijając ich bez względu na płeć i wiek. Prokuratorzy IPN przytaczają liczbę 60 ofiar tej masakry. Na tych terenach walczyła we wrześniu 1939 roku Armia „Małopolska”. Dowodził nią gen. broni Kazimierz Sosnkowski. Armia znajdowała się pod Przemyślem w rozpaczliwym położeniu operacyjnym. Sosnkowski dowodził nią energicznie i przytomnie, jako jeden z niewielu dowódców operacyjnych czasu wojny obronnej przyjął koncepcję dowodzenia aktywnego i agresywnego, dążąc do bitwy, a nie unikając jej. Kilkakrotnie przełamał niemieckie okrążenia, przebijając się w stronę Lwowa. Stoczył szereg zwycięskich walk,
a w jednej z nich rozbił elitarny pułk zmotoryzowany SS-Standarte „Germania”. Widząc bezsens dalszej walki wobec kapitulacji Lwowa przed Armią Czerwoną, nakazał swym żołnierzom rozproszenie się i przedzieranie się na Węgry. Jego postać jest też związana z legionami, a w latach 1914-1915 był jednym z dowódców, oraz szefem sztabu I Brygady Legionów Polskich. Podczas krwawej bitwy pod Kostiuchnówką znalazł się na pierwszej linii walk, przebywając przy VI batalionie dowodzonym przez kapitana Mariana Kukiela. Jednak dla skawińskich harcerzy najbardziej znany jest jako Wódz Naczelny Polskich Sił Zbrojnych w latach 1943-1944. Po kolejnych przejechanych kilometrach dalej jedziemy już obwodnicą Lwowa. Z okien autokaru widzimy stadion, na którym rozgrywane były mecze Euro 2012.To wybudowany od podstaw obiekt na południowym wylocie z miasta, przy dworcu autobusowym, w pobliżu trasy wylotowej na Budapeszt. W 2008 roku odbył się konkurs, w którym wygrała koncepcja austriackiego biura Alberta Wimmera. Budowa ruszyła w grudniu, a za końcowy projekt odpowiedzialni byli członkowie ukraińskiej pracowni Arnika. Otwarcie nastąpiło w październiku 2011, choć trzeba dodać, że obiekt nie był wtedy sprawny. Koszt jego budowy to 100 milionów euro. Jadąc dalej mijamy wieś Pasieki Zubrzyckie. Na tych terenach działał zgodnie z planem Okręgu Lwów AK 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich. Wiosną 1944 r. uformowano oddziały leśne z żołnierzy AK, którzy z powodu dekonspiracji musieli opuścić Lwów. Wkrótce dołączyli do nich ochotnicy z okolic miasta, a także Polacy wcieleni do armii niemieckiej, którym udało się zdezerterować. Ważnym zadaniem ułanów była obrona mieszkańców podlwowskich wsi przed napaścią Ukraińskiej Powstańczej Armii, realizującej plan depolonizacji Małopolski Wschodniej poprzez czystki etniczne.
W akcji Burza ułani jazłowieccy wzięli udział w kilkudniowych walkach o Lwów. Jedziemy dalej i mijamy wieś Krotoszyn. Nie jest to żadne ważne miejsce, ale w Polsce także jest Krotoszyn, a w nim działa Poczta Harcerska nr 136. Kolejna mijana miejscowość to Rohatyn, gdzie podczas wojny obronnej 1939 roku, w dniu 17 września wkroczyły do niej wojska sowieckie. Dokonano tu egzekucji na polskich jeńcach. Latem 1941 roku miasto zajęły wojska niemieckie, które w 1942 roku wymordowały około 3,5 tysiąca Żydów. W okolicznych wsiach w latach 1941-1943 Ukraińska Powstańcza Armia dokonała licznych mordów na ludności polskiej. W miejscowym kościele św. Mikołaja na początku XVII w. proboszczem był ks. Piotr Skarga. Po krótkim czasie przejeżdżamy przez miasto Bursztyn, gdzie 9 października 1629 r. miała miejsce bitwa, w której wojska koronne pod wodzą regimentarza wojsk ukraińskich Stefana Chmieleckiego rozbiły zagon tatarski Kantymira Murzy, a 2 tys. Tatarów wzięto do niewoli. Kolejne miasto przez które przejeżdżamy, to leżący nad Dniestrem Halicz. Wśród zabytków ruiny zamku starostów halickich górujące na wzgórzu nad miastem. Pierwszy zamek wybudował w XIV wieku Kazimierz Wielki dla ochrony rubieży swojego królestwa, po włączeniu Rusi Halickiej do Rzeczypospolitej. Od średniowiecznej łacińskiej nazwy Halicza – Galicia, pochodzi nazwa – Galicja. Jedziemy dalej i przed nami pierwszy cel wyprawy – miasto Stanisławów. W 1962 roku zmieniono nazwę miasta na Iwano-Frankowsk na cześć ukraińskiego pisarza Iwana Franko, w żaden sposób nie powiązanego z miastem. Jednakże stara nazwa Stanisławów funkcjonuje
u starszych mieszkańców, a także w polskich środowiskach kresowych. Miasto zostało założone 7 maja 1662 roku w pobliżu wsi Zabłotowo, w widłach rzeki Bystrzycy, przez Andrzeja Potockiego, który nadał mu nazwę Stanisławów na cześć swego ojca Stanisława Rewery Potockiego. Miało być twierdzą do obrony Rzeczypospolitej przed najazdami Tatarów. Potoccy uczynili je jedną z siedzib swego rodu. Stanowiło znaczący ośrodek rzemiosła
i handlu i było licznie zamieszkiwane przez Ormian, a od XVII wieku przez Żydów. W 2009 roku władze ukraińskie odsłoniły wybudowany w mieście pomnik na cześć działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - Stepana Bandery, a w roku 2010 Rada Miejska nadała mu honorowe obywatelstwo tego miasta. Wyruszamy na spacer po mieście. Pierwszy z zabytków to Synagoga Tempel otwarta 4 września 1899 roku. To murowany budynek wzniesiony na planie prostokąta, w stylu mauretańskim z domieszką neorenesansu. Pierwotnie w narożnikach synagogi znajdowały się cztery wieże nakryte cebulastymi kopułami z iglicami i gwiazdami Dawida. Obecnie synagoga służy w połowie lokalnej społeczności żydowskiej, a druga część synagogi jest wykorzystywana jako salon meblowy. Kolejny to Kościół ormiański pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny wybudowany w latach 1743-1773, mieszczący prawosławny sobór. Zbudowany w stylu włoskiego baroku.
W czasach ZSRR znajdowało się w nim muzeum religii i ateizmu. W kościele znajdował się otoczony kultem obraz Matki Boskiej Łaskawej – kopia Madonny Częstochowskiej. Na obrazie 22 VIII 1742 pojawiły się łzy. Obecnie wizerunek ten przechowywany jest w Gdańsku, w kościele Świętych Piotra i Pawła. Następny jest ratusz. Pierwotnie był z 1695 r. z kramami z 1871 r. Czterokrotnie niszczony przez pożar, przebudowany w okresie
II Rzeczypospolitej w stylu konstruktywistycznym z planem umieszczenia w ratuszu „Muzeum Pokuckiego”. Mieści się tu muzeum krajoznawcze. Kolejnym z zabytków jest kolegiata zbudowana w latach 1672-1703. To Kościół pw. NMP oraz świętych Andrzeja i Stanisława, farny i dekanalny. Sanktuarium rodu Potockich. Po II wojnie światowej znajdowały się w nim warsztaty stolarskie i ślusarskie, od 1979 r. jest muzeum sztuki. 14 maja 1673 roku został tutaj ochrzczony przyszły hetman wielki koronny i kasztelan krakowski Józef Potocki. W kościele odbył się też ślub Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych generała Władysława Sikorskiego. Stanisławowska kolegiata zasłynęła
w literaturze polskiej w Trylogii Henryka Sienkiewicza, który opisał pogrzeb Pana Wołodyjowskiego, odbywający się w murach tej świątyni. W pobliżu jest Kolegium jezuitów, w którym kształcił się Franciszek Karpiński, co potwierdza pamiątkowa tablica. Obecnie mieści się tu akademia medyczna. Jest też Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i klasztor pojezuicki z lat 1753–1761, w stylu barokowym, obecnie greckokatolicki Sobór Zmartwychwstania Chrystusa. Wreszcie dochodzimy do pomnika Adama Mickiewicza, który odsłonięty został 20 listopada 1898 roku. Wykonał go rzeźbiarz pochodzący ze Lwowa Tadeusz Błotnicki. Rzeźba została zrobiona z włoskiego marmuru, a do wykonania podobizny poety rzeźbiarz wykorzystał jego maskę pośmiertną. Pomnik przedstawia poetę z książką w ręku w chwili natchnienia. Na cokole był napis: „Adamowi Mickiewiczowi w setną rocznicę urodzin - obywatelstwo miasta Stanisławowa 1898 rok”. W latach 1918-1919 pomnik został uszkodzony przez Ukraińców. W roku 1930 skopiowano uszkodzoną figurę Mickiewicza, odlano ją w brązie i ustawiono na nowym cokole. W okresie okupacji Polacy pomnik Adama Mickiewicza ukryli, zakopując go. Pomnik zawdzięcza ocalenie Kazimierzowi Tatarowi. Wart zaznaczyć, że w roku 1903 rzeźbiarz zrobił idealną kopię pomnika i sprzedał ją miastu Wieliczce. W pobliżu stoi pomnik ukraińskiego skauta, który postawiono ku pamięci piastunów, którzy nie złamali swojej przysięgi. Nieco dalej na jednym z domów znajdujemy tablicę poświęconą Julianowi Doroszowi, płastunowi i fotografowi. Na zakończenie docieramy na ul. Sapieżyńską. Tu mieścił się dawny cmentarz katolicki, zwany Sapieżańskim. Powstał w 1782 roku, cztery lata przed założeniem lwowskiego Cmentarza Łyczakowskiego, do którego był porównywany za sprawą licznych unikatowych nagrobków autorstwa rzeźbiarzy lwowskich
i wiedeńskich. Był najstarszym cmentarzem polskim na Kresach Wschodnich. Władze ZSRR postanowiły w 1980 roku zlikwidować cmentarz. Zburzono cmentarny kościół, zrównano z ziemią setki nagrobków, a przetrwało zaledwie kilka z nich. W miejscu cmentarza wybudowano teatr, hotel i niewielki park, w którym jest Skwer Memorialny. Udajemy się pod pomnik poświęcony tym, którzy zginęli w dwóch wojnach światowych. Na nim
z daleka widnieje Krzyż Virtuti Militari. Składamy kwiaty, zapalamy znicze i odmawiamy modlitwę za poległych.
W części cmentarnej jest kwatera, w której pochowano strzelców siczowych. Jest kilka okazałych grobów członków Niebiańskiej Sotni. To protestujący, którzy zginęli bezpośrednio podczas działań Euromajdanu w Kijowie w okresie XII 2013 – II 2014. Znajdujemy jeszcze samotny żelazny krzyż na którym jest tabliczka z białym orłem. To na pewno pozostałość po polskim grobie. Opuszczamy już Stanisławów i jedziemy na pierwszy nocleg. Przejeżdżamy przez wieś Bitków. Polacy, którzy tu mieszkali pracowali w tamtejszej kopalni ropy naftowej. Z tej ropy produkowano najlepszą w Polsce benzynę. 14 kwietnia 1944 roku uzbrojeni polscy mieszkańcy wsi Bitków odparli atak Ukraińskiej Powstańczej Armii. Dalej przejeżdżamy przez wieś Starunia gdzie mieściły się kopalnie ozokerytu. W 1929 odkryto w pokładach wosku ziemnego (ozokerytu) zachowanego niemal w całości nosorożca włochatego, jedyne tego typu znalezisko na świecie. W okresie od 1907 do 1932 r. na terenie wsi znaleziono pozostałości czterech nosorożców i jednego mamuta. Przy drodze stoi figura nosorożca upamiętniająca te fakty. Wreszcie dojeżdżamy do Nadwórnej. Nocleg wypada nam w Hotelu „Szmaragd” przy ul. Czornowoła. Ta miejscowość nazywana jest przez przewodników bramą otwierającą drogę w malownicze góry Gorgany. Nazwa „Nadwórna” pochodzi prawdopodobnie od osadzonej tutaj ludności służebnej obsługującej dwór zamku
w Pniowie. Od roku 1591 posiada prawa miejskie. Przez okres XVI-XVIII wieku pozostawała własnością Kuropatwów. Nadwórna była celem taktycznym II Brygady Legionów Polskich podczas Bitwy pod Rafajłową.
W zimie 1914 r. polska brygada stawiała czoło armii carskiej, która po pokonaniu Austriaków planowała przełęczami karpackimi ruszyć na Węgry. W czerwcu 1941 roku, po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na ZSRR, NKWD zamordowało około 80 więźniów z miejscowego aresztu, w tym kobiety i dzieci. Ofiary zabijano m.in. przy użyciu tępych narzędzi, młotów i kolb karabinowych. W Nadwórnej rozpoczynamy drugi dzień naszej wyprawy. Przez okno hotelu widzimy budynek w którym w latach 1939-1941 była katownia NKWD, w latach 1941-1943 siedziba Gestapo i w latach 1944-1956 siedziba KGB. O ofiarach tamtych czasów przypomina krzyż i pamiątkowa tablica. Dziś ten budynek mieści siedzibę Muzeum Historii Nadwórnej. Na jednej ze ścian budynku upamiętnione są też osoby z Niebiańskiej Sotni. Przed wyjazdem w dalszą drogę udajemy się na Stary Cmentarz. Pod pomnikiem Bohaterów II Żelaznej Brygady, poległym w 1914 roku, składamy kwiaty i zapalamy znicze. Na cmentarzu na którym widać, że nie ma kto o niego zadbać odnajdujemy grób Franciszka Czepielewskiego, obrońcy Lwowa. Dochodzimy też do pomnika poświęconego ofiarom zbrodni NKWD. Obok cmentarza jest jeszcze kopiec z krzyżem i tablicami poświęconymi pamięci ukraińskich patriotów. Z Nadwórnej wywodzi się jedna z ważnych ortodoksyjnych dynastii rabinów chasydzkich. Pierwszym z nich był Aaron Lejb Leifer (1819-1897). Ale najsłynniejszym był Mordechaj Leifer. Żydzi uważali go za genialnego jasnowidza i świętego człowieka. Ściągali do niego, nie tylko chasydzi z całej Galicji, ale i z Węgier, Bukowiny, Mołdawii, a nawet spod Odessy, aby wysłuchać jego rad i uzyskać błogosławieństwo. Uchodził za wielkiego cudotwórcę, uzdrowiciela i diagnostę we wszelkich chorobach. Niemcy po zajęciu Nadwórnej w 1941 r., wymordowali niemal wszystkich nadwórniańskich Żydów. Największej egzekucji dokonali 6 października 1941 r. wspólnie z Ukraińcami z SS- Galizien na polanie
w Bukowince, 3 km od miasta. W dołach pogrzebano wówczas około 2,5 tysiąca istnień ludzkich. Jedziemy dalej przez wieś Pasieczna. To miejsce kilku starć Brygady Karpackiej jesienią 1914 roku. Przez okno autokaru widzimy cmentarz, na którym znajdują się groby legionistów. Jedziemy dalej i dojeżdżamy do wsi Zielona. Za oknami cmentarz, na którym są mogiły legionistów. Droga jest w tragicznym stanie, wszędzie dziury tak, że z trudem posuwamy się do przodu. Wreszcie jednak dojeżdżamy do Rafajłowej. Dziś nosi nazwę Bystrzyca, gdyż leży
w dolinie rzeki Bystrzycy. Ta miejscowość znajduje się w paśmie górskim Gorgany i jest dobrą bazą wypadową do wędrówki w góry. Wieś znana jest w Polsce, szczególnie ze względu na rolę jaką odegrała w historii II Brygady, zwanej Żelazną Legionów Polskich. Z końcem września 1914 roku 3 Pułk Piechoty Legionów otrzymał rozkaz wymarszu na front w Karpatach Wschodnich. Został skierowany do Königsfeld, leżącego u wylotu Przełęczy Rogodze. Leżąca po przeciwnej stronie pasma górskiego Rafajłowa była ważnym punktem strategicznym, „wrotami” na wschód, przyczółkiem do uderzenia sił armii karpackiej na wroga. Zdobyły ją 12 października
2 bataliony osłonowe pod dowództwem kpt. Józefa Hallera. Dalszym celem było wybudowanie przez bezdroża pantyrskie drogi. Legioniści 3 pułku stanęli przed ogromnym wyzwaniem logistycznym i inżynieryjnym. Mieli
w błyskawicznym tempie doprowadzić z Tereszwy po stronie zakarpackiej do Rafajłowej wzmocnioną, utwardzoną drogę, która miała umożliwić przemarsz i operowanie po drugiej stronie karpackiego grzbietu zasadniczym siłom wojsk, a także zapewnienie im zaopatrzenia i wsparcia. Prace rozpoczęto 16 października, a dowodził nimi por. inż. Jan Słuszkiewicz. Trasa, ogromne przedsięwzięcie inżynieryjne, została zbudowana w rekordowym tempie, bo w ciągu około 50 godzin. Droga była wyłożona czterometrowymi drewnianymi belkami. Wybudowano 28 mostów i mostków. Rozpiętość niektórych sięgała 50 m. Trasa wiodąca pod górę liczyła ponad 7 km długości. Trasa otrzymała nazwę Drogi Legionów, zaś przełęczy przez którą wiodła nadano urzędową nazwę „Przełęcz Legionów”. Dzięki drodze Legiony szybko opanowały Rafajłową, posunęły się pod Pasieczną oraz Pniów i skoncentrowały siły pod Zieloną. Legionistom udało się utrzymać okoliczne tereny i przywrócić funkcjonowanie cywilnych instytucji,
a więc kolei, poczty i telefonu. Z tego tytułu miejscowość zyskała miano „Rzeczypospolitej Rafajłowskiej”.
W Rafajłowej na przełomie 1914 i 1915 roku odbyły się 3 zasadnicze potyczki z Rosjanami. Największa
i najważniejsza z nich miała miejsce w nocy z 23 na 24 stycznia 1915 roku. Wundermanowie byli polskimi patriotami, właścicielami oberży w Rafajłowej (przy granicy z Węgrami). W czasie I wojny światowej w swej oberży udzielali schronienia i pomocy medycznej żołnierzom polskim z II Brygady Legionów gen. Józefa Hallera, która pod Nadwórną, w Mołotkowie, toczyła krwawe boje z Rosjanami. W czasie II wojny światowej, w okresie pierwszej sowieckiej okupacji Nadwórnej, w latach 1939-1941, pomagali Polakom zmierzającym do armii Sikorskiego we Francji w przekraczaniu granicy z Węgrami. Na początek udajemy się pod obelisk koło dawnego kościoła rzymskokatolickiego „PAMIĘCI ŻOŁNIERZY LEGIONÓW POLSKICH W STULECIE WALK W DOLINIE BYSTRZYCY NADWÓRNIAŃSKIEJ I POWSTANIA RZECZYPOSPOLITEJ RAFAJŁOWSKIEJ”. Składamy kwiaty, zapalamy znicze
i odmawiamy modlitwę za poległych. Obecny wygląd obelisku, ogrodzenie oraz metalowy krzyż są efektem prac członków nadwórniańskiego Towarzystwa Kultury Polskiej im. Franciszka Karpińskiego, a także nauczyciela
z Nadwórnej pana Piotra Lewickiego, który kieruje pracami Towarzystwa. My pozostajemy w Nadwórnej, a część grupy, także z przedstawicielem Poczty Harcerskiej nr 122, udaje się na polowy cmentarz wojskowy na zakarpackiej stronie grzbietu Przełęczy Legionów oraz na szczyt Pantyry, gdzie stoi „krzyż legionistów”, pod którym widnieje tablica z wierszem legionisty Adama Szani: „Młodzieży Polska, patrz na ten krzyż, Legiony Polskie dźwignęły go wzwyż, Przechodząc góry, lasy i wały, Dla Ciebie: Polsko! I dla twej chwały”. Korzystając z wolnego czasu spacerujemy po Rafajłowej. W centrum wsi, przy rozwidleniu dróg, stoi budynek dawnej „Zarządcówki”, zwany w latach międzywojennych „Hallerówką”, gdyż zimą 1914/15 był siedzibą sztabu Józefa Hallera. Niestety, dziś jest zupełnie opuszczony i popada w ruinę, choć ślady dawnej świetności można jeszcze dostrzec. Jest to solidny budynek, wzniesiony zapewne w II poł. XIX w., drewniany, o konstrukcji zrębowej, otynkowany,
z przybudowaną z prawej strony sienią, z dwuspadowym dachem krytym blachą. Za budynkiem zachowała się do dziś ziemna piwnica gospodarcza. Nie istnieją już natomiast drewniane budynki gospodarskie – obora i magazyn na paszę. Idąc ku cerkwi, po prawej, za Bystrzycą, widać stylowy, choć opuszczony dziś i zaniedbany, drewniany budynek dawnej przedwojennej szkoły Towarzystwa Szkoły Ludowej. Wzniesiony był w stylu huculskim w latach trzydziestych XX w. Służył wówczas także jako Dom Ludowy, a na górnej kondygnacji miało działać schronisko. Odbywały się tu lokalne uroczystości, m.in. tu zapewne organizował swe imprezy Związek Rezerwistów
w Rafajłowej. Ostatnim nauczycielem przed wrześniem 1939 r. był oficer rezerwy Karol Nehrebecki. Aresztowany przez Sowietów, zginął w Katyniu, a jego żona została wywieziona na Syberię, skąd nie powróciła. Dalej dochodzimy do drewnianej cerkiewki św. Jerzego. Wzniesiono ją w latach 1923–24 na miejscu starszej, spalonej
w 1915 r. przez Węgrów. Niegdyś greckokatolicka, dziś służy prawosławnym. Wiedzie do niej pięknie zdobiona brama. Stoją tu też kaplica i dzwonnica. Piesza wycieczka na Przełęcz Legionistów przeciągnęła się, więc już po zmroku ruszamy autokarem w kierunku hotelu w Nadwórnej na nocleg. Opuszczając Nadwórną rozpoczynamy trzeci dzień naszej wyprawy, dzień świąteczny. To państwowe Święto Wojska Polskiego obchodzone w rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz święto kościelne matki Bożej Zielnej. Nasz autokar zmierza w kierunku Kołomyi, która często nazywana jest perełką Europy Wschodniej. Miasto nie jest zbyt duże, więc spokojnie można je obejść na piechotę. W 1880 roku w Kołomyi odbyła się pierwsza wystawa etnograficzna, prezentująca dorobek kulturowy Pokucia. Jej współorganizatorem był Oskar Kolberg. W latach 1886-1945 w Kołomyi funkcjonowały tramwaje parowe. To w Kołomyi w 1915 roku została powołana słynna II Brygada Legionów, nazywana też Żelazną lub Karpacką. Z Kołomyi pochodzi również tradycyjny taniec ludowy górali - kołomyjka. Tu urodziła się znana polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna, Irena Dziedzic. W Kołomyi, mimo burzliwej historii, przetrwał pomnik Adama Mickiewicza oraz pamiątkowe tablice poświęcone Tadeuszowi Kościuszce oraz Zygmuntowi Krasińskiemu. Przetrwał także, choć w opłakanym stanie, polski cmentarz. Pośród starych i potężnych drzew znajdują się pomniki, nagrobki, a nawet grobowce polskich rodzin. Podjeżdżamy pod Cmentarz rzymsko-katolicki i wysiadamy z autokaru. Na bramie cmentarnej widzimy z daleka dużego polskiego orła. Ten cmentarz jest jednym z najbardziej ustawicznie niszczonych cmentarzy na Ukrainie. Dzięki wielu grupom wolontariuszy cmentarz został częściowo odnowiony. Informacje o osobach wspierających odnowę cmentarza oraz szkołach, których uczniowie tu pracowali przy odnowie są umieszczone na pamiątkowej tablicy koło bramy cmentarnej. Idąc przez zdewastowany cmentarz napotykamy zniszczone nagrobki. Na jednym z nich widać napis „Józef Janicki, żołnierz 1863 r.” Na kolejnym „Jan Szymeczko, weteran 1863 r.” i resztki fotografii. Na następnym „Adam Michta, żołnierz byłego wojska polskiego II pułku ułanów, odznaczony orderem Virtuti Militari.” Na wielu jeszcze grobach widnieją polskie nazwiska. My udajemy się pod pomnik postawiony Polakom zmarłym w latach 1918-1919 w obozie internowania na Kosaczowie. Koło pomnika stoją szeregiem kamienne krzyże na bezimiennych grobach. Składamy kwiaty
i zapalmy znicze. Pobieramy też ziemię. W pobliżu odnajdujemy kwaterę z bezimiennymi grobami legionistów. Jest tam też duży pomnik zwieńczony na szczycie orłem. Pomnik był poświęcony legionistom. Niestety, zawłaszczyli go sobie Ukraińcy. Usunęli polskie tablice i umieścili nazwiska swoich poległych. Pozostawili jednak orła. Tu też zapalamy znicze i składamy kwiaty oraz pobieramy ziemię. Z cmentarza wyruszamy na miejsce obozu na Kosaczowie. Po drodze mijamy zabytkowy dworzec kolejowy i Kirkut - Cmentarz żydowski. Po obozie zostały tylko zdewastowane budynki. W jednym mieści się zakład kamieniarski. Nie ma żadnych informacji, że mieścił się tu obóz internowania. Bez zwłoki wyruszamy więc w dalszą podróż. Po drodze przejeżdżamy przez Horodenkę. Pierwsza pisemna wzmianka o Horodence jako wsi pochodzi z 1195 roku. Mieszkańcami byli Żydzi i Ormianie.
W XV wieku zbudowano zamek, spalony podczas powstania Chmielnickiego przez miejscowych chłopów pod wodzą Semena Wysoczana. W dniu 5 lipca 1941 roku ludność ukraińska urządziła pogrom polegający na grabieży mienia żydowskiego. Pierwszą masową egzekucję Żydów przeprowadziło 4 grudnia 1941 r. gestapo z Kołomyi. Przejeżdżamy przez Dniestr i jedziemy dalej. Przed nami Zbaraż. To miasto w zachodniej części Ukrainy, położone w dolinie rzeki Gniezny. Jednym z ciekawszych zabytków jest górujący nad miastem renesansowy zamek. Wzniesiony został na początku XVII wieku. Wybudował go Jerzy Zbaraski herbu Korybut. Po jego bezpotomnej śmierci zamek wraz z okolicznymi włościami przeszedł w posiadanie koniuszego wielkiego koronnego księcia Janusza Wiśniowieckiego, który go rozbudował i umocnił. W 1648 roku w czasie powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej zamek oblegany był przez wojska hetmana Bohdana Chmielnickiego przez prawie siedem tygodni. Obecnie częściowo odbudowany i odrestaurowany zamek udostępniony jest dla zwiedzających, z czego
i my mogliśmy skorzystać. Zbaraż wpisał się na trwałe do polskiej mitologii narodowej za sprawą Henryka Sienkiewicza. Dzięki swemu dziełu wykreował on obraz heroicznej obrony miasta przed najeźdźcami. Każdy
z Polaków pamięta, jak walczyli rycerze Jaremy Skrzetuski, Podbipięta, Wołodyjowski. Trzeba podkreślić, że lwowski historyk Ludwik Kubala zainspirował wyobraźnię Sienkiewicza i skierował ją na to, niczym dotychczas nie wyróżniające się miasteczko. Ze Zbaraża wyruszamy dalej w kierunku Krzemieńca. To jedno z najczęściej odwiedzanych przez Polaków miast Ukrainy. Na początek udajemy się do kościoła parafialnego św. Stanisława. To jedyna świątynia rzymskokatolicka w Krzemieńcu, która funkcjonowała w okresie sowieckim. Zapewne pomógł
w tym zachowany w bocznej nawie świątyni pomnik Juliusza Słowackiego , uznanego za „poetę rewolucyjnego”. Pomnik autorstwa Wacława Szymanowskiego odsłonięty został w roku 1910 dla uczczenia setnej rocznicy urodzin poety. Do niedawna, na placu przykościelnym stała drewniana dzwonnica, którą rozebrano w 1998 r. Teraz dzwon stoi w świątyni i czeka na nowe miejsce do zawieszenia. Specjalnie dla naszej grupy tutejszy polski ksiądz odprawił mszę św. połączoną ze święceniem ziół. Po mszy poszliśmy na krótkie zwiedzanie miasta. Główny jego punkt to kompleks dawnego Liceum Krzemienieckiego oraz klasztor i kościół Jezuitów, obecnie zamieniony na cerkiew. Liceum Krzemienieckie początkowo nosiło nazwę Gimnazjum Wołyńskiego. Udajemy się pod ten zabytkowy budynek. Na jego ścianie znajduje się tablica pamięci założycieli Tadeusza Czackiego i Hugona Kołłątaja. Na dziedzińcu jest także pomnik Tadeusza Czackiego. Józef Piłsudski reaktywował Liceum Krzemienieckie i specjalnym dekretem objął patronat nad instytucją. Na jego polecenie szkoła została też rozbudowana o nowe skrzydło. Można się tylko domyślać, że miało to dużo wspólnego z jego córką, która uczęszczała do szkoły w Krzemieńcu. Kompleks, w którym do kościoła przylegają mury klasztoru oraz Liceum Krzemienieckiego pięknie prezentuje się, kiedy patrzymy na niego z góry Bony, gdzie stoją ruiny zamku. Niestety, brak czasu nie pozwala nam na taką wycieczkę. Idziemy natomiast na bulwar Słowackiego, gdzie pod numerem 10 mieści się Muzeum Juliusza Słowackiego. Naprzeciwko w ogrodzie stoi obelisk z tablicą informującą, że w tym miejscu stał dom, w którym urodził się Juliusz Słowacki. Idąc do autokaru w pobliżu znajdujemy tablicę informującą, że w budynku który stał
w tym miejscu zmarła w 1855 roku Salomea, matka Juliusza Słowackiego. Jej grób znajduje się w Krzemieńcu na cmentarzu Tunickim. Teraz już udajemy się do autokaru i wyruszamy w dalszą drogę do hotelu, gdzie mamy zarezerwowane noclegi. Przejeżdżamy przez Dubno. We wrześniu 1939 roku miasto zostało zajęte przez Armię Czerwoną. Tuż po ataku III Rzeszy na ZSRR w czerwcu 1941 NKWD dokonało masakry więźniów przetrzymywanych w miejscowym zamku. Odkrycie ciał zamordowanych wywołało pogrom Żydów obwinianych o wspieranie komunizmu. W 1943 roku do Dubna ewakuowali się polscy uchodźcy z rzezi wołyńskiej. W dalszej drodze przejeżdżamy przez Łuck. Pierwsza wzmianka o tym mieście pochodzi z 1085 r. W 1429 r. na zamku w Łucku odbył się trwający od 6 stycznia przez 13 tygodni zjazd monarchów europejskich. Wśród obecnych w Łucku władców byli wielki książę litewski Witold, król Polski Władysław II Jagiełło z królową Zofią, król niemiecki Zygmunt Luksemburski z cesarzową, król duński Eryk VII, wielki książę moskiewski Wasyl II Wasylewicz), wielki mistrz zakonu krzyżackiego Russdorff, mistrz inflancki Cysse von Rutenberg, legat papieski, metropolita kijowski Focjusz, chanowie Tatarów perekopskich i zawołżańskich, hospodar Wołoszczyzny, książęta mazowieccy, pomorscy, śląscy, twerscy i odojewscy, posłowie cesarza bizantyńskiego Jana VIII Paleologa. Przedmiotem obrad był projekt obrony przeciwko grożącej Europie potędze imperium osmańskiego. W dniach 16–18 września 1920 Łuck po opuszczeniu go przez Rosjan zajęły wojska polskie. Grupa gen. Stanisława Hallera oraz 6 Armia doszła do linii Styru i Stochodu, a rozbita Armia Konna Budionnego wycofała się z frontu. Podczas rzezi wołyńskiej na przedmieściach Łucka oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonywały masowych mordów na Polakach, domy ich palono, a mienie rozkradano. Największy napad odbył się 24 grudnia 1943 roku, kiedy zabito 97 osób. W 2010 r. Rada Miejska Łucka nadała honorowe obywatelstwo Stepanowi Banderze. Jadąc dalej w godzinach wieczornych docieramy do Maniewicz. Tu wita nas druh Jarek z Chorągwi Łódzkiej, który zapewnił nam nocleg w Hotelu Oskar. Od wielu lat w wakacje przebywa tutaj wraz z harcerzami i zajmuje się porządkowaniem i naprawami polskich cmentarzy na tych terenach. Miasteczko Maniewicze powstało za czasów Imperium Rosyjskiego w 1892, jako stacja kolejowa podczas budowy kolei Kowel–Sarny. Polska ludność została częściowo deportowana przez komunistów w latach 1939–1941, natomiast prawie cała żydowska ludność Maniewicz została wymordowana podczas ІІ wojny światowej. W 1941 roku Ukraińcy urządzili trzydniowy pogrom, podczas którego grabiono żydowskie mienie. 6 Pułk Piechoty utworzono rozkazem z 27 lipca 1915 r. pod Piotrkowem. 14 września 1915 r.
z Piotrkowa wyruszyła na front Komenda III Brygady Legionów Polskich oraz połowa I batalionu 6 pułku piechoty. Kolejne transporty odchodziły następnego dnia i kierowane były do Kowla. Maszerując wzdłuż linii kolejowej Kowel-Sarny 6 Pułk Piechoty Legionów Polskich w dniu 23 września 1915 roku przeszedł swój chrzest bojowy zdobywając leżącą pośród lasów kolejową stację Maniewicze, gromiąc 12 Pułk Kozaków Orenburskich.
27 września pułk doszedł do Styru, a o świcie następnego dnia „szóstacy” ruszyli na północny zachód do Kostiuchnówki. W marcu 1916, stacjonujący w lasach nieopodal Maniewicz żołnierze Legionów Polskich założyli pierwszą w wojsku polskim drużynę piłkarską, nadając jej nazwę „drużyna Legionowa”. Jesienią 1916 została ona przeniesiona do Warszawy, a 31 lipca 1922 przekształciła się w Legię Warszawa. W czwartym dniu wyprawy z rana odwiedziliśmy Wołczeck. To niewielka wioska oddalona kilka kilometrów od Kostiuchnówki. Tutaj legioniści polscy w 1915 roku toczyli ciężkie boje z Rosjanami. Na wzgórzu na skraju rozciągniętej wioski wykorzystano miejscowy cmentarz prawosławny, by pochować setki poległych w bojach żołnierzy. Znaleźli tu miejsce też żołnierze innych armii. Po I wojnie światowej niemal zapomniano o tym legionowym cmentarzu. Dopiero 10 lat po wojnie zaczęto odnawiać miejsca walk legionowych. Dzisiaj teren wojskowej kwatery ogranicza się do jednej alei, a odnowiona jest ona dzięki pracy polskich harcerzy. Złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze i pobraliśmy ziemię. Teraz już jedziemy do Kostiuchnówki. Bitwa pod Kostiuchnówką to działania opóźniające Legionów Polskich prowadzone
w dniach 4–6 lipca 1916 roku przeciwko oddziałom rosyjskiego XLVI Korpusu Armijnego, prowadzącego natarcie
w ramach ofensywy Brusiłowa. Pomimo panicznej ucieczki wojsk węgierskich na prawym skrzydle Polacy nie dopuścili do przerwania frontu, wytrzymując kilkakrotnie ponawiany atak rosyjskiej piechoty. Pozbawione wsparcia artylerii i łączności brygady legionowe liczyły łącznie tylko 5500 żołnierzy, stawiając opór 13 000 Rosjan. Najcięższe walki stoczyła I Brygada Legionów Polskich pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, a zwłaszcza jej 5 pułk piechoty, którego straty bojowe przekroczyły 50%.Bitwa zakończyła się wycofaniem armii austro-węgierskiej. Pomimo taktycznego zwycięstwa Rosjan armia monarchii habsburskiej za sprawą polskich Legionów odniosła niezwykle ważny sukces strategiczny, zapobiegając przełamaniu frontu mogącemu spowodować całkowitą jego dezorganizację na tym odcinku. Jednocześnie Rosjanie wyczerpali na długi czas możliwość podjęcia kolejnej tak intensywnej ofensywy, co oddawało ponownie inicjatywę strategiczną w ręce państw centralnych. Polskie straty wyniosły 2000 żołnierzy poległych bądź rannych. Walki pod Kościuchnówką zostały upamiętnione na jednej
z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie: „Kościuchnówka 4 XI 1915 i 4–6 VII 1916”. Jako pierwszą odwiedzamy Polską Górę. Jesienią w tym rejonie walczyła II Brygada Legionów i w dniach 3-11 listopada 1915 r. ich walka zakończyła się powodzeniem – zdobyto Wzgórze Cegielniane, później przemianowane na Polską Górę. Stoi tu obelisk z tablicą pamięci „Rycerzy Niepodległości, legionistów Józefa Piłsudskiego”. Składamy kwiaty
i zapalamy znicze. Oczywiście pobieramy też ziemię. Ten obelisk stoi u podnóża Kopca Chwały Legionowej, który miał upamiętnić poległych pod Polską Górą. O jego budowie zdecydowano dziesięć lat po odzyskaniu Niepodległości. Prace budowlane rozpoczęto jednak dopiero w 1933 r. Kopiec miał mieć 25 metrów wysokości
i 75 metrów średnicy u podstawy. U podnóża miał powstać budynek – muzeum poświęcone walkom w pobliżu Polskiej Góry. Zakończenie prac planowano na 1942 r., jednak wybuch wojny uniemożliwił ich dalsze prowadzenie. Udało się osiągnąć wysokość 220 m nad poziomem morza, dzięki czemu do dziś dnia jest to najwyższy punkt w całym rejonie maniewickim. Armia carska ruszyła do ofensywy w czerwcu 1916 roku. Była to ofensywa Brusiłowa. Polacy otrzymali rozkaz utrzymania za wszelką cenę linii frontu. Drogę nacierającym Rosjanom zagrodzili legioniści z I i III Brygady (II Brygada znajdowała się w odwodzie), wspierani na skrzydłach przez Węgrów. W lesie znajdował się obszar ziemnych fortyfikacji tzw. Polski Lasek. 4 lipca 1916 r. atakujący na centralnym kierunku natarcia Rosjanie napotkali silny opór okopanych legionistów i zostali zmuszeni do odwrotu. Niestety, obrona pozycji zajmowanych przez Węgrów załamała się i legioniści znaleźli się w niebezpiecznym położeniu. Częściowo wycofali się i udało się im jednak odbić utracone pozycje na Polskiej Górze. Z Polskiej Góry jest widoczny Polski Lasek. Idziemy więc przez pola drogą, którą w bitwie atakowali legioniści. Dochodzimy do Lasku, mijając po drodze Polski Mostek, który znajdował się na bagnistym dopływie do strumienia Garbach. Docieramy do mogiły „42 nieznanych legionistów poległych w 1916 r.” Jest ona odnowiona przez harcerzy. Zapalamy znicze i składamy kwiaty. Zaraz też ruszamy na cmentarz w Polskim Lasku. Koło niego rozbili obóz polscy harcerze, którzy co roku w wakacje porządkują mogiły legionistów. Na tym cmentarzu zapalany jest też Ogień Niepodległości, który sztafeta rowerowa harcerzy wiezie co roku na 11 listopada do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Spotykamy tu harcerzy, którzy pracują nad odnową grobów. Przerywają swoją pracę na czas naszej uroczystości. Składamy kwiaty i zapalamy znicze. Śpiewamy Hymn państwowy i odmawiamy modlitwę za poległych. Pobieramy też ziemię. Potem jeszcze jedziemy na Redutę Piłsudskiego. Było to najbardziej wysunięte stanowisko polskich linii umocnień. Na kamiennym obelisku napis głosi, że w tym miejscu „obecność Józefa Piłsudskiego krzepiła serca i wiarę walczących”. Zapalamy znicz i składamy kwiaty. Teraz już jedziemy do dawnej polskiej szkoły, gdzie dziś jest Centrum Dialogu. Tu druh Jarek zaprosił nas do zwiedzenia znajdującej się
w budynku Izby Tradycji. Możemy tam zobaczyć wiele rzeczy związanych z Legionami Polskimi. Duża część eksponatów została wykopana przez harcerzy podczas prac porządkowych na zaniedbanych cmentarzach
i w miejscach nieoznaczonych mogił. Są to przedmioty osobiste, fragmenty oporządzenia legionistów, części broni i amunicji. Oczywiście jest też kompletny mundur legionisty oraz makieta pomnika legionisty, który został postawiony w Łodzi. Nie brak też akcentów harcerskich. W gablotce są plakietki Akcji Kostiuchnówka, a pod sufitem wiszą proporczyki. Na ścianie znajdują się plansze ze zdjęciami z uroczystości otwierania różnych cmentarzy legionistów. W jednej z gablot znajdujemy nadany w 2015 roku przez IPN medal i dyplom nagrody dla Centrum Dialogu Kostiuchnówka „Świadek Historii”. Po zwiedzaniu mamy chwilę wolnego czasu, więc udajemy się do miejscowego sklepiku. Tam jest okazja napicia się oryginalnego kwasu chlebowego z beczki. Na zakończenie wizyty w Centrum mamy jeszcze ognisko. Wręczone zostały nagrody laureatom konkursu, a uczestnikom znaczki pamiątkowe przygotowane z okazji wyprawy. Druh Jarek obdarował nas jeszcze plakietkami Akcji Kostiuchnówka. Potem już było tylko pieczenie kiełbasek oraz wspólne śpiewanie. Późnym wieczorem wróciliśmy do hotelu na nocleg. W piątym dniu wyprawy wyjechaliśmy z Maniewicz w drogę powrotną do Polski, ale nie najkrótszą drogą. Z hotelu pojechaliśmy do kościoła parafii rzymsko-katolickiej Świętego Ducha. Po drodze mijamy zabytkowy dworzec kolejowy z 1905 roku. Początkowo za kościół służyła drewniana kaplica wybudowana w 1915 jako kaplica wojskowa. Nowy, murowany kościół został zbudowany w latach 1933–1937 ze składek wiernych. Po II wojnie światowej władze sowieckie zamknęły świątynię urządzając w jej wnętrzu magazyn soli mineralnych. Przechowywana tu przez 40 lat sól wywołała nieodwracalne zniszczenia. Sól później została wysadzona
w powietrze, zniszczeniu uległo sklepienie i dach. Kościół został odzyskany przez wiernych w 1992 i jest odbudowywany i poddawany renowacji. Na terenie przykościelnym znajduje się cmentarz legionistów.
W centralnej części cmentarza widzimy betonowy obelisk o wysokości 4 m. Cmentarz powstał w drugiej połowie lat 20. XX wieku, jako cmentarz poekshumacyjny, na który zwieziono szczątki żołnierzy z najbliższej okolicy. 21 czerwca 1929 uroczystego odsłonięcia obelisku na ukończonym cmentarzu dokonał Prezydent RP Ignacy Mościcki. W okresie powojennym cmentarz uległ zniszczeniu, a część mogił została zniwelowana i oddana pod zabudowę. Ze względu na podział gruntów część mogił znalazła się na działce sąsiadującej z plebanią. Szczątki żołnierzy ze zniwelowanych mogił w 2004 r. zostały ekshumowane i pochowane za obeliskiem, tworząc w ten sposób drugi rząd grobów. Obecnie jest tu 19 mogił. Składamy kwiaty i zapalamy znicze. Potem już wyruszamy w dalszą drogę. Najbliższe miasto to Kowel. Pierwsza wzmianka historyczna o tej miejscowości pochodzi z 1 połowy XIV wieku. Założona została na obszarze Księstwa Halicko-Wołyńskiego, a w 1569 włączona do Korony Królestwa Polskiego. Prawa miejskie miejscowości nadał król Zygmunt I Stary w 1518 r. W 1655 r. za zasługi w walce z najazdem szwedzkim starostwo otrzymał Stefan Czarniecki. W 1792 r. stacjonował tu 3 Pułk Przedniej Straży Buławy Polnej Koronnej, który walczył w wojnie, w obronie Konstytucji 3 maja i insurekcji kościuszkowskiej. W 1915 w okolicach Kowla walczyła I Brygada Legionów Polskich. W Kowlu zorganizowano szpital dla legionistów i mieściła się też administracja wojskowa, gdzie gościł Józef Piłsudski. W marcu-kwietniu 1944 r. w pobliżu Kowla operowała
27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej. Od 1991 r. miasto należy do Ukrainy. Rada Miejska Kowla w 2010 roku nadała honorowe obywatelstwo miasta Kowla Stepanowi Banderze. Jako pierwszy odwiedzamy Cmentarz Na Górce. To cmentarz 300 legionistów polskich, poległych i zmarłych w Kowlu i okolicach podczas I wojny światowej, mieszczący się na cmentarzu austriackim. Do dziś zachowało się tu 185 mogił, w tym kilka zbiorowych. Cmentarz jest odnowiony staraniem polskich harcerzy. Pod pomnikiem składamy kwiaty i zapalamy znicze oraz odmawiamy modlitwę za poległych i pobieramy ziemię. Następnie udajemy się na Cmentarz Komunalny. Przed cmentarzem jest pomnik poległych w II wojnie światowej, o czym informują tablice w języku ukraińskim i niemieckim. Kilka kroków dalej jest symboliczna mogiła z krzyżem zawierająca szczątki ofiar NKWD z więzienia w Kowlu z lat 1939-1941. Składamy pod krzyżem kwiaty i pobieramy ziemię. Dalej, już na cmentarzu dochodzimy do kwatery, w której znajdują się groby policjantów. W dalszej części cmentarza zatrzymujemy się przy kwaterze żołnierzy poległych na Wołyniu podczas I wojny światowej. Pod obeliskiem składamy kwiaty i zapalamy znicze. Chodząc cmentarnymi alejkami odnajdujemy kilka grobów na których widoczne są harcerskie lilijki. Są wśród nich groby Feliksa Borowskiego lat 12, który zginął tragicznie w sierpniu 1934 r., Stanisława Wypycha lat 21, który zmarł tragicznie na placówce harcerskiej 28 VIII 1931 r. wreszcie Ignacego Czerwijskiego zmarłego 28 V 1933 r., podchorążego
41 Pułku Piechoty Kompani Harcerskiej. Napisy na grobach są niewyraźne więc nie wiadomo czy nie odczytujemy ich błędnie. Z harcerskich grobów także pobieramy ziemię. Opuszczamy cmentarz i wyruszamy w dalszą drogę. Jeszcze tylko krótki postój w mieście na ostatnie zakupy i opuszczamy Kowel. Przejeżdżamy przez Turzysk, Mokre
i Werbę, wreszcie dojeżdżamy do Włodzimierza Wołyńskiego. Powstał w drugiej połowie X wieku jako warowny gród na pograniczu nowo zdobytych przez Ruś na Polakach ziemiach Grodów Czerwieńskich. W 1241 r. spod Włodzimierza rozpoczął się I najazd mongolski na Polskę. W 1349 r. ziemie te zostają ponownie przyłączone przez Kazimierza Wielkiego do państwa polskiego. Prawa miejskie otrzymał w 1431 roku. 7 lipca 1792 roku pod Włodzimierzem odbyła się jedna z bitew Polaków z Rosjanami, w której wziął udział Tadeusz Kościuszko. W latach 1919–1939 we Włodzimierzu działała Szkoła Podchorążych Rezerwy Artylerii, która funkcjonowała do września 1939 r. Znajdowały się tutaj również koszary wojskowe. W 1943 roku Włodzimierz Wołyński stanowił schronienie dla polskich uchodźców z rzezi wołyńskiej, a napady UPA miały miejsce głównie na przedmieściach. Udajemy się na włodzimierski cmentarz. Odnajdujemy tu grób ks. Adama Kotwickiego, który został zamordowany w Chyrowie podczas Krwawej Niedzieli. Obok grób ks. Stanisława Janaszka, który także zginął w tym dniu w Bielinie. Składamy kwiaty i zapalamy znicze na grobach ofiar Krwawej Niedzieli. Pobieramy także ziemię. Krwawa niedziela 11 lipca 1943 roku, to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, akcji masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery, Ukraińską Powstańczą Armię oraz ukraińską ludność cywilną. Tego dnia zaatakowano w 99 miejscowościach. Plany UPA zakładały objęcie akcją eksterminacyjną jak największej liczby miejscowości, by zaskoczyć Polaków i nie dopuścić do podjęcia przez nich obrony. Na dzień rozpoczęcia akcji wybrano niedzielę, by móc zaskoczyć jak największą liczbę Polaków
w kościołach. Było to popularne prawosławne święto Piotra i Pawła. Oprawcy działali w wyspecjalizowanych grupach – jedne pododdziały otaczały wieś kordonem, inne zajmowały miejscowość, gromadziły ofiary w jednym miejscu i dokonywały masakry. Oczyszczaniem terenu z niedobitków oraz grabieżą zajmowali się ukraińscy chłopi. Oddziały UPA po dokonaniu masakry w jednym miejscu szybko udawały się do następnej osady, którą zamierzano wymordować. W kilku przypadkach dokonano zbrodni na Polakach zebranych na mszy w kościele. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Nierzadko zbrodnie były dokonywane ze szczególnym okrucieństwem, a ofiary były torturowane. 11 lipca 1943 był dla Polaków jednym z najtragiczniejszych dni II wojny światowej, dlatego Uchwałą z dnia 22 lipca 2016 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Odnajdujemy jeszcze na cmentarzu zbiorowy grób. Stoi na nim duży krzyż, ale nie ma żadnych tablic z napisami. Najprawdopodobniej to grób ofiar NKWD. Opuszczamy więc cmentarz i po pożegnaniu jednej z osób, która pozostaje na Ukrainie, wyruszamy w dalszą drogę. Przejeżdżamy przez Nowowołyńsk. W 1912 r. rosyjski badacz M. M. Tetjajew wysunął tezę o istnieniu pokładów węgla kamiennego na Wyżynie Wołyńsko-Podolskiej i od tego czasu prowadzono prace poszukiwawcze.
W październiku 1948 r. przeprowadzono prace poszukiwawcze w okolicach wioski Bużanka (na północ od obecnego miasta) zakończone sukcesem. W tym miejscu powstała kopalnia nr 1, która 23 czerwca 1954 r. zaczęła eksploatację złoża. W 2010 roku powstał nowy szyb kopalni oddalony o zaledwie 0,5 km od granicy z Polską na rzece Bug. W marcu 1950 r. powstał pierwszy drewniany budynek przeznaczony dla górników. 10 kwietnia 1951 r. powstałemu osiedlu górniczemu nadano nazwę Nowowołyńsk. W kwietniu 1957 r. nadano osadzie prawa miejskie, a 25 września 1958r. podniesiono miasto do rangi powiatu. Jadąc dalej, o godzinie 16.3o dojeżdżamy do miejscowości Uhrynów. Tu jest przejście graniczne. Przechodzimy kontrolę paszportów przez ukraińskich
i polskich pograniczników i wreszcie wjeżdżamy do Dołhobyczowa. Jest godzina 17.oo, ale już czasu polskiego. Możemy ruszać w drogę do Krakowa. Mijamy Nowosiółki, Tomaszów Lubelski, Lubaczów, Jarosław i wreszcie jedziemy autostradą w kierunku Krakowa. W Tarnowie i Brzesku wysiada część uczestników. Wreszcie o godzinie 23.oo jesteśmy na ul. Kopernika pod Hotelem Wyspiański, skąd wyruszaliśmy pięć dni temu. Tu kończy się nasza wyprawa i nadchodzi czas rozstań. Pozostaną wspomnienia. Harcerską służbę można pełnić wszędzie, także na Kresach, co pokazują harcerze Chorągwi Łódzkiej. A służba tam jest szczególnie ważna, żeby zachować pamięć
o najlepszych synach naszej Ojczyzny. Szczególnie w roku jubileuszu odzyskania przez Polskę Niepodległości.

 
Ostatnie 5 zdjęć dodanych do tego wydarzenia
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
Komentarze
0.072616100311279