Rozwiń/zwiń wszystkie
Rozwiń/zwiń wszystkie
Aktualności
XXI OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2014-01-13 22:39:22
Relacja LIVE z XX OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2013-02-22 22:54:13
Kronika

59. Harcerski Rajd Świetokrzyski (2017-06-03 - 2017-06-04)

2017-06-07 11:59 dodane przez: Marek Bieżanowski

Tym razem spotykamy się 3 czerwca 2017 roku w Nowej Słupi w otulinie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Jest ona położona u stóp Łysej Góry zwanej Świętym Krzyżem, na wschodnim krańcu Obniżenia Wilkowskiego. Kiedyś była własnością opactwa Benedyktynów na Świętym Krzyżu. Punktem spotkania był Kamienny Pielgrzym. Jest to figura klęczącego mężczyzny. Według legendy to pełen pychy, pielgrzymujący ongiś na Święty Krzyż rycerz, który skamieniał po tym, gdy oświadczył, że bijące na szczycie klasztorne dzwony biją na jego cześć. Od tego czasu ma przesuwać się co rok o ziarenko piasku, a kiedy dotrze na szczyt nastąpi koniec świata. Przez bramę wkraczamy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Odważni, którzy mogą iść pieszo, ruszają Drogą Królewska na Święty Krzyż. To najstarsza droga. Szlak ten od wieków stanowił jedyne dojście do klasztoru, dla licznej rzeszy pątników jak i kupców zbaczających z traktu sandomierskiego widzącego z nad Morza Czarnego i Rusi Czerwonej ku miastom nadbałtyckiemu. Nazwa drogi powstała w okresie jej budowy na przełomie XVIII i XIX w. i nazywała się na cześć cesarza drogą cesarsko – królewską. Obecnie nazywana jest drogą królewską, a jej nazwa pochodzi od licznych pielgrzymek królów polskich, zmierzających tędy do relikwii Krzyża Świętego. Szli tędy m.in. Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Jan Olbracht, Zygmunt Stary wraz z królową Boną, Zygmunt III, Władysław IV, Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki i inni. Idziemy kamienistą stromą ścieżką, a wokół otacza nas Puszcza Jodłowa. Z inicjatywy opata Michała Maliszewskiego wzdłuż Drogi Królewskiej powstała Droga Krzyżowa. Idziemy królewskim szlakiem mijając kolejne drewniane stacje Drogi Krzyżowej. Po drodze mijamy też jedno z najokazalszych drzew, rosnący nieopodal szlaku Buk Jagiełły. Jest to jeden z najokazalszych i najstarszych buków w Parku. Idziemy na wyższe partie szlaku, stąpając po coraz starszych skałach. Występują tu skały piaskowca kwarcytowego, należące do jednych z najstarszych w Polsce, mające ponad 500 mln lat. Wchodzimy na szczyt Świętego Krzyża i na polanie mijamy po lewej stronie Grotę Matki Boskiej, a po prawej stronie kapliczkę „Dąbrówki”. Według niektórych podań stoi ona na miejscu zniszczonej małej romańskiej rotundy z X wieku i podobno była tutaj jeszcze przed pojawieniem się zakonników. Dochodzimy wreszcie do Bramy Klasztornej. Klasztor Świętego Krzyża położony jest na Łyścu, zwanym również Łysą Górą, drugim co do wielkości szczycie Gór Świętokrzyskich. Było to miejsce kultu religijnego jeszcze w czasach pogańskich. Pierwszy kościół pw. Trójcy Przenajświętszej wzniesiony został przez Dąbrówkę w okresie chrztu Polski. Data założenia klasztoru nie jest znana. Tradycja benedyktyńska, powtórzona przez Jana Długosza w Dziejach Polski, przypisuje fundację Bolesławowi Chrobremu w 1006 r. Skąd przybyli benedyktyni na Święty Krzyż do dziś nie wiadomo. Jak głosi legenda za czasów panowania Bolesława Chrobrego przybył do Polski węgierski królewicz Emeryk. Na podróżą otrzymał od swojego ojca oprawiony w złoto krzyż z relikwiami Krzyża Świętego. Podczas polowania wśród gęstwiny leśnej Emeryk spostrzegł wielkiego jelenia i popędził za nim. Jeleń wpadł w gęste zarośla, a jego rozłożyste rogi zaplątały się w gałęziach. Uradowany królewicz wydostał strzałę z kołczanu, napiął łuk i wycelował w zdobycz. Wtedy stało się coś dziwnego. Jeleń odwrócił łeb w stronę myśliwego i Emeryk ujrzał między wieńcami wspaniałych rogów otoczony nieziemskim blaskiem krzyż. Światło bijące z krzyża oślepiło na chwilę młodzieńca. Uznał to zdarzenie za znak od Boga. Jeleń nagle zniknął. Królewicz złożył przysięgę, że na miejscu cudownego zjawiska wybuduje klasztor i zostawi w nim otrzymane od ojca relikwie Krzyża Świętego. Naprawdę jakie były okoliczności uzyskania relikwii nie wiadomo. Faktem jest, że cząsteczki z Drzewa Krzyża Świętego, które znalazły się w opactwie, stało się obiektem czci i kultu, a klasztor benedyktyński miejscem licznych pielgrzymek. Relikwie przyciągały wiernych z całej Polski, pielgrzymowali do klasztoru królowie, magnaci, a zwłaszcza lud polski. Kult relikwii wciąż wzrastał. Opactwo zostało otoczone opieką władców. Dzięki temu możliwy był szybki rozwój i rozkwit. Opactwo otrzymywało liczne przywileje. Wszystkie sławne rody szlacheckie wyrażały swą cześć w ofiarowanych wotach, zdobiących kaplicę Świętego Krzyża. To miejscem szczególnej czci krzyża - Sanktuarium Świętokrzyskie – jest najstarsze w Polsce. Wykorzystując wizytę w opactwie wspinamy się na ponad 30-metrową wieżę klasztoru. Została odbudowana prawie 100 lat po jej wysadzeniu przez wycofujące się wojska austriackie. Na jej szczycie zamontowano ważący ok. 30 ton hełm, którego wysokość osiąga 21,5 metra. Przy dobrej pogodzie z platformy widokowej będzie można zobaczyć odlegle o prawie 200 kilometrów Tatry. Z zewnątrz wygląd wieży został odwzorowany najdokładniej, jak to było możliwe. W środku jednak zamontowano nową klatkę schodową. Wieża została odtworzona na podstawie starych fotografii i rycin. Nowa budowla powstała na pozostałościach starej wieży, której część sięga od fundamentów, aż po dach kościoła, na wysokość ok. 17 metrów. Nowa, ok. 13 metrowa część wieży, zbudowana jest z masywnych bloków piaskowca, zbliżonych kolorem do oryginalnych. Do odbudowy wykorzystano stare elementy, które po wysadzeniu wieży przez Austriaków, zostały ułożone wzdłuż drogi biegnącej obok kościoła. Całkowity koszt inwestycji to 7,5 mln zł. Wewnątrz wieży znajdują się liczne tabliczki z nazwiskami i nazwami firm które były fundatorami. Po krótkim odpoczynku jedziemy do Świętej Katarzyny. Znajduje się ona u podnóża Łysicy, najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich. Legendy mówią, że istniała tu świątynia pogańska, a w średniowieczu osiedlali się tu pustelnicy. W 1399 roku osiedlił się tu rycerz Wacławek, który ufundował kościółek św. Katarzyny. Około roku 1478 biskup Jan Rzeszowski osadził tu bernardynów, a w roku 1817 ustąpili oni miejsca bernardynkom. Przez bramę do Puszczy Jodłowej wchodzimy na drogę na Łysicę. Po lewej stronie drogi znajdują się zbiorowe mogiły zamordowanych mieszkańców w roku 1943 przez stacjonujący tu oddział niemieckiej żandarmerii pod dowództwem Alberta Szustera. Po prawej stronie drogi jest pamiątkowy kamień także poświęcony pomordowanym. Kilka metrów dalej jest kolejny pomnik wdzięczności za udzielenie schronienia Zgrupowaniom Partyzanckim AK „Ponurego”. Idziemy dalej i dochodzimy do obelisku poświęconemu Stefanowi Żeromskiemu. Wreszcie docieramy do drewnianej kapliczki św. Franciszka. Obok niej znajduje się źródło uznawane przez wiernych za cudowne. Według tradycji woda z tego źródełka leczy choroby oczu. W drodze powrotnej do autokaru odwiedzamy jeszcze kaplicę grobową rodziny Jankowskich, nazywaną dziś kapliczką Żeromskiego, wzniesioną na początku XIX wieku. Wewnątrz na tynku znajdują się wyryte w 1882 roku podpisy Stefana Żeromskiego i jego kolegi szkolnego Jana Stróżeckiego. Koło kapliczki znajdują się dwie mogiły. Jedna z nich jest z czasów Powstania Styczniowego, druga z czasów II wojny światowej. Teraz jedziemy do Ciekot. To wieś w Dolinie Wilkowskiej, u stóp Pasma Masłowskiego, na północ od szczytu Radostowej. Przez Ciekoty przepływa rzeka Lubrzanka. To tutaj w latach 1871 – 1883 mieszkał Stefan Żeromski ze swoimi rodzicami Wincentym Żeromskim i Józefą z Katerlów. Wydzierżawili oni Ciekoty w 1869 roku. Budynek dworu spłonął w 1901 roku. Dziś jest tu rekonstrukcja dworku szlacheckiego nazywana dworkiem Stefana Żeromskiego oraz centrum edukacyjne Szklany Dom. Dworek jest typowym dworkiem z okresu kiedy mieszkali tu Żeromscy. Nie posiada żadnych autentycznych fragmentów dworu Żeromskich. Najcenniejszym eksponatem jest jedyne zdjęcie matki Stefana Żeromskiego jakie się zachowało. W ogrodzie znajduje się pomnik z wyrytą sentencją – fragmentem „Puszczy Jodłowej” Stefana Żeromskiego. Przy dworku jest ławeczka przedstawiająca Stefana Żeromskiego z rodzicami. Na ławeczce robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. A teraz jedziemy już prosto do Bodzentyna, gdzie w schronisku młodzieżowym wypadł nam nocleg. Bodzentyn leży u stóp Pasma Klonowskiego, nad rzeką Psarką. Tu mieści się siedziba dyrekcji Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Prawa miejskie miał w latach 1355 – 1870 i ponownie odzyskał je w 1994 roku. Przywilej na założenie miasta na prawie magdeburskim otrzymał biskup Bodzanta od króla Kazimierza Wielkiego. W 1365 roku biskup Florian z Mokrska wybudował tu zamek oraz otoczył miasto murami obronnymi. W drugiej połowie XVI wieku zamek został przebudowany na rezydencje pałacową. Ostatnim z biskupów krakowskich, który mieszkał w Bodzentynie był Kajetan Sołtyk. W roku 1797 miasto przeszło na własność rządu. Dziś po zamku biskupów krakowskich zostały tylko ruiny. Miasto wyróżniło się czynnym udziałem mieszkańców w Powstaniu Styczniowym. W okresie II wojny światowej był Bodzentyn ośrodkiem ruchu partyzanckiego, wielu jego mieszkańców wstąpiło do leśnych oddziałów i walczyli pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego”. Na pobliskim Wykusie znajdowała się duża leśna baza żołnierzy AK. Dlatego też 1 czerwca 1943, w ramach represji i w odwecie za działalność partyzancką bodzentynian Niemcy przeprowadzili w mieście pacyfikację. Tego dnia zginęło w mieście łącznie 39 osób. Po południu spotkaliśmy się pod ruinami zamku, gdzie odbył się festiwal dla uczestników tras rajdowych. Wieczorem w schronisku było spotkanie poczt harcerskich, które brały udział w 59. Harcerskim Rajdzie Świętokrzyskim. Tym razem krainę latających mioteł odwiedzili: Heniek, Naczelnik PH 101 Łomża, Romek, Naczelnik PH 158 „Ósemka” Szczekociny, Marek, Naczelnik PH 122 „Czerwony Mak” Skawina, Sławek, Naczelnik PH 160 „Dąbrowa” Warszawa Żoliborz i Staszek, PH 139 „Białogon” Kielce III. Na spotkaniu omówiliśmy bieżącą działalność harcerskich pocztowców i zastanawialiśmy się nad planami na przyszłość. Złożyliśmy też życzenia w Dniu Urodzin Heniowi, a on poczęstował nas urodzinowym tortem. W niedzielę rano udaliśmy się do kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława z 1440 roku, gdzie odbyła się msza św. w której uczestniczyli harcerze z rajdu. Później na Rynku Górnym odbył się apel końcowy rajdu. Wciągnięto na maszt flagę państwową, wręczono odznaki „Zasłużony dla Rajdu Świętokrzyskiego”, młodzi instruktorzy złożyli zobowiązanie, a potem wreszcie zostały wręczone nagrody dla zwycięzców poszczególnych tras rajdowych. Organizatorzy zaprosili wszystkich na przyszłoroczną edycję rajdu i apel zakończył się Kręgiem. Po nim wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu, już indywidualnie, w różnych kierunkach. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się, aby zobaczyć tajemnicze ruiny kościoła św. Michała w Gruszczynie. Są ukryte głęboko w lesie w Paśmie Przedborsko-Małogoskim. W przewodnikach ruiny występują zarówno jako pozostałości kościoła lub zboru ariańskiego. Większość z nich za początki świątyni uznaje XVI w. Do dziś zachowały się jedynie ściany boczne, prezbiterium oraz mury zakrystii. Zachodnia, frontowa ściana została zniszczona w ciągu ostatnich stu lat. Część miejscowej ludności mówi, że ta część ruin została wysadzona w trakcie drugiej wojny światowej. Raz do roku, ruiny wypełniają się wiernymi z okolicznych miejscowości. Zawsze pod koniec września odprawiane są tutaj nabożeństwa. Jedziemy dalej i docieramy do Ludyni. Odnajdujemy tu zabytek nazywany zborem ariańskim lub kalwińskim, a także lamusem dworskim. Zbudowany został w połowie XVI wieku przez Szafrańców, ówczesnych właścicieli wsi. To murowany z kamienia budynek o dwóch kondygnacjach ze sklepioną kolebkowo piwnicą. Obok stoi modrzewiowy dwór. To parterowy budynek z alkierzami, z krytym gontem łamanym dachem, wzniesiony prawdopodobnie w drugiej połowie XVIII wieku. Od 1996 roku jego właścicielem jest Stanisław Gieżyński i przywraca mu pierwotny wygląd. W cieniu dwóch pomnikowych lip przed dworem znajduje się kamienna ławka, na której miał odpoczywać Tadeusz Kościuszko po bitwie pod Szczekocinami. Dalej między drzewami widać słupy bram z dykty. To pozostałość po dekoracji z filmu „Przedwiośnie”. Dwór w Ludyni zagrał w nim Nawłoć. Wcześniej posłużył za Gawronki w filmie „Syzyfowe prace”. Na koniec docieramy do Włoszczowy. Włoszczowa to siedziba władz gminy i powiatu włoszczowskiego, położona na Wyżynie Przedborskiej, we wschodniej części Niecki Włoszczowskiej. Pierwsza wzmianka o Włoszczowej pochodzi z roku 1154. Prawa miejskie nadano w 1539 roku przez króla Zygmunta I Starego staraniem starosty chęcińskiego Hieronima Szafrańca. Pod koniec XVIII wieku miasto było własnością rodu Małachowskich, m.in. wojewody sieradzkiego Mikołaja. W czasie II wojny światowej było pod okupacja niemiecką w Generalnym Gubernatorstwie. W pierwszej połowie grudnia 1984 roku zasłynęło dwutygodniowym strajkiem młodzieży Zespołu Szkół Zawodowych przy ul. Wiśniowej w obronie krzyży usuniętych z sal lekcyjnych. W październiku 2006 roku na skutek osobistych zabiegów ówczesnego ministra Gosiewskiego z Kancelarii Premiera RP, posła z tutejszego okręgu wyborczego, miasto uzyskało ekspresowe połączenie kolejowe z Warszawą i Krakowem. W tym celu przystosowano położoną na przebiegającej na zachód od miasta Centralnej Magistrali Kolejowej stację Włoszczowa Północ do obsługi pociągów pasażerskich. Jedziemy na ulicę Partyzantów. Tam znajduje się tablica pamiątkowa upamiętniająca opanowanie miasta 19 marca 1944 roku przez oddział partyzancki AK por. Mieczysława Tarchalskiego „Marcina”. Obok druga pamięci pomordowanych w latach wojny 1939-1945 obywateli polskich narodowości żydowskiej. Idziemy do pobliskiego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Przy kościele jest pomnik pamięci generałów Stefana Roweckiego „Grota” i Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” dowódców Armii Krajowej. W pomniku są wmontowane urny z prochami Okulickiego i zawierającą ziemię z obozu Sachsenhausen. Pod ścianą kościoła jest jeszcze symboliczny grób pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. Na zakończenie odwiedzamy stary cmentarz żydowski, a właściwie to co po nim zostało – miejsce spoczynku wielu pokoleń Żydów z Włoszczowy i okolic, miejsca zbrodni niemieckich 1939-1942. I to już koniec wyprawy. Jeszcze tylko jadę pociągiem do Krakowa i już jestem w domu. Za rok pewnie wybierzemy się na Jubileuszowy 60 Harcerski Rajd Świętokrzyski, ale to jeszcze przyszłość. My pocztowcy spotkamy się na pewno wcześniej, gdzieś na harcerskich ścieżkach przygody.

 
Ostatnie 5 zdjęć dodanych do tego wydarzenia
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
komentarzy: 1
Komentarze
0.013107061386108