Aktualności
XXI OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2014-01-13 22:39:22
Relacja LIVE z XX OFPH ŚPIEWOGRANIEC
 
2013-02-22 22:54:13
Dział metodyczny / Dla wszystkich / Dobre Rady
Zderzenie z współczesnością
autor: Agnieszka Pena
dodany: 8 marzeca 2008


Harcerskie ideały, zebrane w Prawie i Przyrzeczeniu Harcerskim, zostały sformułowane dokładnie osiemdziesiąt cztery lata temu i obowiązują w niezmienionej formie do dziś. Nasuwają się dwa pytania: pierwsze – czy powstałe tak dawno zasady mogą być nadal aktualne mimo tylu zmian, jakie zaszły w świecie i drugie – jak dziś wygląda ich praktyczna realizacja. Postaram się poszukać na nie odpowiedzi. Skupić chciałbym się jednak przede wszystkim na Przyrzeczeniu – rocie, od której wypowiedzenia każdy harcerz zaczyna swoją harcerską drogę.

Co do jej aktualności wątpliwości raczej mieć nie można. Służba Bogu, Ojczyźnie i niesienie pomocy bliźnim, w czasach powszechnego zobojętnienia na drugiego człowieka, w dobie królującego materializmu i dosłownie pojętej wolterowskiej filozofii „uprawiania własnego ogródka”, są w programie ZHP – organizacji wychowawczej, mającej kształtować prawidłowe postawy – jak najbardziej potrzebne. Obietnica zaś przestrzegania Prawa Harcerskiego komentarza raczej nie wymaga. Wynika logicznie z chęci wstąpienia w szeregi Organizacji.

Gorzej niestety, jak to zwykle bywa, wygląda praktyka. Już sama służba Bogu jest problematyczna. Statut ZHP dopuszcza przecież do członkostwa w Związku także ateistów. Jakże mogą oni szczerze przysięgać służyć Bogu, w którego nie wierzą? Powstaje oczywista sprzeczność między Przyrzeczeniem a Statutem – dla przejrzystości Organizacji rzecz bardzo niekorzystna. Próbuje się usunąć tę sprzeczność poprzez taką interpretację Przyrzeczenia, w której słowo Bóg nie musi oznaczać istoty nadprzyrodzonej, a jest jedynie synonimem najwyższych, humanistycznych wartości: miłości, prawdy, dobra, sprawiedliwości, wolności, przyjaźni, braterstwa...

Mnie osobiście takie tłumaczenie nie przekonuje. Skoro w ogóle konieczne jest szukanie jakichkolwiek „wykrętów” to znaczy, że coś się w Związku zmieniło. Odbiegliśmy od ducha Walnego Zjazdu ZHP z 1920 r., gdzie Przyrzecznie zostało sformułowane.

Skoro, więc czasy się zmieniły może należałoby całkowicie usunąć Boga z Przyrzeczenia? Myślę, że gdyby podobny problem zaistniał w jakimkolwiek innym państwie w Europie, to zostałby rozwiązany właśnie w ten sposób. W Polsce jednak jest to niemożliwe.

Miłość i służba Ojczyźnie – nadrzędne cele harcerstwa od wieków były w naszym kraju ściśle związane z Bogiem i religią chrześcijańską. Zapierając się Boga Związek zaparłby się samego siebie, własnej treści. Tego nam nie wolno zrobić. Pokolenia harcerzy wychowanych w chrześcijańskiej tradycji, którzy walczyli i oddawali swoje życie za Polskę z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” na ustach nie wybaczyłoby nam tego.

Z drugiej strony jednak niedopuszczenie niewierzących do członkostwa w harcerstwie również nie jest rozwiązaniem, ani dobrym, ani sprawiedliwym. Przecież niewiara nie przekreśla możliwości bycia dobrym, wartościowym człowiekiem, nie wyklucza miłości do Ojczyzny i gotowości poświęcenia się dla niej.

Dlatego uważam, za najlepsze wyjście wprowadzenie dwóch rot Przyrzeczenia. Wierzący, dla których odwołanie do Boga ma znaczenie, przysięgaliby tak jak dotychczas, natomiast ci, dla których „Bóg” to tylko puste słowo wypowiadaliby przysięgę z jego pominięciem. „Mam szczerą wolę pełnić służbę Polsce...” Na pewno byłoby to rozwiązanie przejrzystsze (zwłaszcza dla młodszych harcerzy składających Przyrzecznie) niż dzisiejsze na siłę wynajdowane interpretacje. Dla chrześcijan zaś, ma jeszcze jedną zaletę. Dzisiaj, podstawiając pod słowo „Bóg” w Przyrzeczeniu wartości humanistyczne stawia się niejako znak równości między nimi, a Bogiem, a przecież dla wierzących Bóg, to jednak coś więcej...

Przy dwóch przysięgach kwestia taka w ogóle nie istnieje.

Jedynym, co może przemawiać na niekorzyść mojego pomysłu to obawa, że skoro pozwala się harcerzowi już na wstępie dokonać wyboru i nieważną, czy nieznaczącą dla niego kwestie usunąć, to może on tak samo wybiórczo traktować Prawo Harcerskie, ignorując niewygodne dla siebie punkty. Co więcej, wprowadzenie dwóch przysiąg tworzy niebezpieczny precedens, na podstawie którego można by ignorować poszczególne punkty Prawa całkowicie legalnie. Stanowiłoby to wielkie zagrożenie, nawet dla samego sensu istnienia Organizacji.

Niebezpieczeństwo takie jednak nie istnieje, jeżeli rozdzielimy wyraźnie płaszczyzny indywidualną i społeczną. Wiara, przekonania religijnego sprawa indywidualnego wyboru każdego człowieka. Tak, więc wybór Przyrzeczenia „z Bogiem” lub „bez Boga” powinien, logicznie rozumując, dokonywać się w ten sposób. Natomiast chęć przynależności do organizacji jako takiej, to wybór pewnej społeczności, w jakiej chcemy funkcjonować. Wybierając właśnie tę konkretną społeczność, tę organizację (ZHP) akceptujemy zasady w niej obowiązujące (Prawo). Jeśli nam nie odpowiadają to po prostu do takiej organizacji nie wstępujemy.

***

Kolejną kwestią, jaką chciałbym się zająć jest służba Ojczyźnie. Jak już wcześniej wspomniałem , dla mnie, jest najważniejsze zadanie harcerstwa, jego główny cel. Bardzo różnie jest jednak dzisiaj pojęcie tej służby interpretowane. Coraz częściej zamiast wychowywania dobrych Polaków, patriotów słyszy się o wychowywaniu „obywateli” i Europejczyków. Za spełnienie zaś patriotycznego obowiązku przez owych obywateli uznaje się już oddanie głosu w wyborach.

Harcerstwo musi iść z duchem czasu mówi coraz więcej, także wyżej postawionych druhów. Nie ma sensu koncentrować się na sprawach dziś nieaktualnych, hasłach dla młodego człowieka abstrakcyjnych i opowiadać mu ciągle historie o Szarych Szeregach, partyzantach, czy żołnierzach spod Monte Cassino, bo i słuchać o tym wcale nie chce. Światli reformatorzy pomijają jednak (jako czynnie działający członek ZHP muszę uważać, że przez przeoczenie lub niewiedzę) kilka istotnych faktów. Po pierwsze, w szkole i harcerstwie przedwojennym na wychowanie patriotyczne i historię walk o wolność Polski kładziono bardzo duży nacisk. Od najmłodszych klas szkoły podstawowej w każdej niemal czytance byli: Marszałek Piłsudski, legioniści Pierwszej Brygady, Tadeusz Kościuszko, gen. Jan Henryk Dąbrowski, ułani spod Somosierry, lwowskie Orlęta, obok żołnierzy z roku 1920 styczniowi i listopadowi powstańcy. Na każdej niemal zbiórce harcerze słuchali „o rycerstwie spod kresowych stanic”, niejednokrotnie „walczyli” z Prusakami albo Moskalami. Wychowano ich tak, by dobro Ojczyzny było jednocześnie i ich najwyższym dobrem. Przygotowano ich żeby, gdy nadejdzie pora, umieli zadać swój egzamin z patriotyzmu. Wszyscy wiemy jak ten egzamin zdali. To o nich opowiada się dziś historie, ich imionami zwie się ulice, pod ich pomnikami składa kwiaty, dzięki nim wreszcie Polska żyje...

Na to, że zachowali się tak, a nie inaczej ogromny wpływ wywarło właśnie harcerstwo – w II Rzeczypospolitej rzeczywiście organizacja wychowawcza. Dlatego celowość propagowania w harcerstwie i dziś postaw patriotycznych nie powinna, według mnie, w ogóle podlegać dyskusji.

Nieprawdą jest również, jakoby harcerze z zasady nie chcieli zajmować się czymkolwiek związanym z walką i bojownikami o niepodległość. Przecież zagadnienia te wcale nie muszą być nudne. Zainteresowanie nimi harcerzy zależy od sposobu i formy przekazu, a to już zależy tylko od inwencji i energii drużynowego, bądź innego przełożonego...

Nie jestem zatwardziałym konserwatystą i też uważam, że w obliczu zmieniającego się świata harcerstwo powinno ewoluować. Tyle, że ewolucja ta powinna dotyczyć raczej form niż treści.

I wreszcie ostatni argument, przyznam, nieco desperacki: jeżeli usuniemy z programu treści patriotyczno-wojenne to czym je zastąpić? Ileż może mówić drużynowy swoim harcerzom o demokracji i zjednoczonej Europie? Czy można na tym oprzeć całoroczną pracę? Możliwości aktywizacji harcerzy są, jeśli trzymamy się zagadnień polityczno-ekonomicznych, niewielkie i na dłuższą metę mało frapujące, a wykładów, jak wcześniej powiedziano nikt słuchać nie chce. Tym bardziej, że podobną wiedzę, w podobny sposób przekazuje szkoła.

Odrzuciwszy, więc i ten wariant prowadzenia pracy, cóż w efekcie otrzymujemy? Harcerstwo bezideowe. Tak zwaną „konwencyjność”, czyli pracę, dla której podstawę stanowią motywy z filmów, bajek, książek itp., gry i zabawy harcerskie, które nie mają w sobie żadnego konkretnego celu, do niczego nie służą. Jedynym ich zadaniem jest zajmowanie czasu – w harcerstwie w końcu wypada coś robić.

Pomijając brak głębszej idei, a skupiając się jedynie na atrakcyjności tego typu działań dla szeregowych harcerzy i ich siły przyciągania nowych ludzi do Organizacji dochodzimy do ciekawego wniosku. Otóż w początkowym okresie, zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem „konwencyjnośc”, oparta bezpośrednio na czasowych fascynacjach i zainteresowaniach harcerzy, daje efekt pozytywny, jeśli chodzi o ich liczbę i zaangażowanie. Z upływem czasu jednak, mimo stałego aktualizowania konwencji jest coraz gorzej. Metoda ta. Po prostu bardzo szybko nudzi się harcerzom. Tym bardziej, że również bardzo szybko ulega ona skostnieniu. Schematy powstałe przy realizacji jednej konwencji, częstokroć bez zmian, powiela się przy następnych. Atrakcyjność tak prowadzonej pracy jest znikoma. W efekcie, nawet w liczbie zaangażowanych harcerzy nie daje ona zadowalających rezultatów. Harcerstwo bezideowe, również z czysto buchalteryjnego punktu widzenia, nie ma więc przyszłości. Organizacji potrzebni są przecież, przede wszystkim, szeregowi członkowie. Bardzo dobrze sytuację tę obrazuje przykład Błękitnego Szczepu Dzieci Gór z Kielc, którego jestem członkiem. Jedną z przyczyn upadku, tego niegdyś najlepszego i najliczniejszego szczepu w Kielcach, było właśnie wprowadzenie bezideowości. Niech będzie to solidna przestroga dla innych środowisk, nie tylko kieleckich...

***

Kolejne zobowiązanie, jakie przyjmujemy na siebie w Przyrzeczeniu Harcerskim to niesienie chętnej pomocy bliźnim. Sformułowanie to, w dzisiejszych czasach ogólnego, społecznego znieczulenia na cudzy los jest, z wychowawczego punktu widzenia, bardzo potrzebne. Należy poświęcać mu w pracy harcerskiej dużo uwagi, by nie stało się jedynie pustym frazesem. Jak obecnie przedstawia się realizacja tego zobowiązania w praktyce? Trudno o ogólną ocenę, gdyż jest to bardziej sprawa indywidualna każdego harcerza niż zorganizowana działalność grupowa. Akcje drużyn, czy szczepów, nawet odbywające się regularnie powinny być jedynie kroplą w morzu harcerskiej pomocy bliźnim. Na to właśnie należałoby zwrócić uwagę. Nie należy rozdzielać (co jednak, jak wynika z moich obserwacji miejsce ma bardzo często) sfery harcerskiej od prywatnej. Harcerzem jest się zawsze, nie tylko w mundurze, nie tylko na zbiórce. Wezwanie do bycia pomocnym obowiązuje nas także zawsze.

***

Kwestii obietnicy posłuszeństwa Prawu Harcerskiemu nie poruszę. Nie czas i nie miejsce tu na to. Zgodnie z wymaganiami mojej próby na stopień Harcerza Orlego praca zachowuje objętość artykułu. Prawo Harcerskie, jako znacznie obszerniejsze od Przyrzeczenia wymaga także znacznie więcej czasu na przemyślenia. Nie dysponując nim nie mogłem sobie pozwolić na potraktowanie Prawa pobieżnie. Na jego temat powstanie z całą pewnością osobna praca mojego autorstwa. Czuwaj!
 
0.022914171218872